Zauroczenie?

Trudno jednoznacznie określić czy miłość daje szczęście? Zwykło się tak mawiać, a nawet używać zamiennie tych terminów. Ale czy to co odczuwamy przy jak nam się wydaje ''zakochaniu'' to jest jednoznaczne, pełnowartościowe szczęście? Czy nie jest to przypadkiem jeden z wybryków losów, jakich przykładów pełno w historii. Chodzi mi o porównanie miłości do takich pułapek znanym nam dobrze z historii. Czy miłość nie jest takim kolosem na glinianych nogach, czy koniem trojańskim? Czy los nie daje nam ładnie wyglądającego z zewnątrz prezentu, który otwieramy szybko jak małe dzieci, prezenty które znajdą pod choinką. A w rzeczywistości w środku znajdujemy tam raniący nas w końcu przykry upominek? Czy na miłość nie należy patrzeć właśnie pod kątem rozczarowania które przynosi czas? Z wiekiem przebywając ze sobą ludzie przestają dostrzegać to co ich fascynowało i dostrzegają w nas zwyczajnych ludzi. Może to zbyt pesymistyczne i nie prawdziwe spojrzenie na miłość. Ale patrząc na te wszystkie krzywdy, rozczarowania, rany i blizny jakie potrafi wyrządzić miłość - może to właściwy osąd?

Boże Narodzenie - garaże - Gry online - wątroba - prace magisterskie - domy z drewna - Odzież - Pozycjonowanie - Życzenia Sylwestrowe - Firanki - Bhp - Gry Strzelanki - Bingo - Nieruchomości Olsztyn - Gry dla dziewczyn